Nasza sytuacja
Jesteśmy właścicielami 2-letniej kotki, u której stwierdzono obecność wirusa kociej białaczki – FeLV. Z własnego doświadczenia wiemy, że jest to choroba, która może nie zostać wykryta tak szybko, jak powinna. W naszym przypadku, pomimo nawracających infekcji i różnorodnych, choć niejasnych symptomów, żaden z weterynarzy z dwóch różnych klinik nie zlecił testów na FeLV. Dopiero kiedy o nie poprosiłem, zostały wykonane – niestety z dodatnim wynikiem. Nasza Kiciunia miała wówczas półtora roku.
Jedyne, czym możemy się pocieszać, to fakt, że kocia białaczka nie jest wyrokiem śmierci i wiele kotów, będąc pod dobrą opieką, żyje z nią przez długie lata, ciesząc się dobrą kondycją. Co więcej, kot który miał jedynie styczność z wirusem, ale zdrowy, w dobrej kondycji i nie narażony na stres, ma szansę zwalczyć go! Po zwalczeniu go, uzyskuje odporność na chorobę, która może utrzymywać się przez kilka lat. A w przypadku zakażenia, istnieje możliwość uśpienia wirusa. Więcej o takich szczegółach piszemy w naszym dziale poświęconym FeLV.
W chwili obecnej nasza Kiciunia jest w trakcie leczenia Virbagenem Omega w trzeciej klinice weterynaryjnej.
Kim jesteśmy?
W pierwszej kolejności: rodziną Kiciuni.
Oprócz tego, jesteśmy parą młodych ludzi. Ja ukończyłem już studia, moja żona jest w trakcie doktoratu za granicą. Mieszkamy w Czechach. Interesujemy się między innymi literaturą fantasy, RPG, mangami i anime. Chętnie podróżujemy, zarówno po najbliższej okolicy, jak również po miejscach oddalonych. Lubimy słuchać heavy metalu. Staramy się prowadzić jak najbardziej zbilansowane życie, zachowujące równowagę pomiędzy obowiązkami, a tym, co najbardziej lubimy.
Kontakt
Jeśli chcecie się z nami skontaktować, jesteśmy dostępni pod adresem:
